O srebrne pióro MDK im. Wiesława Szymańskiego. Antologia, tom II. Pięć edycji konkursu 2012-2016. Redakcja: Janusz Taranienko. Opracowanie graficzne: Edyta Karczewska. Wydawca: Młodzieżowy Dom Kultury, Białystok 2016, s. 88.
Magdalena Szewczuk, ciepło zimno. Redakcja serii: Janusz Taranienko. Koncepcja graficzna serii: Zbigniew Świdziński. Konsultacja literacka: Teresa Radziewicz. Opracowanie graficzne: Edyta Karczewska. Okładka: Ernst Ludwig Kirchner, RoteCocotte (1914); fragment. Seria: Podlaskie Prezentacje Poetyckie, tom 4. Wydawca: Towarzystwo Działań Twórczych „Talent”, Białystok 2016, s. 50.
Magdalena Szewczuk urodziła się w 1992 roku w Białymstoku. Z wykształcenia filolog, z zawodu nauczycielka, z powołania poetka. Uzyskawszy tytuł magistra filologii angielskiej na Uniwersytecie w Białymstoku w 2016 roku, kontynuuje edukację, aby zdobyć stopień licencjata filologu francuskiej. Zdobywczyni drugiego miejsca w V edycji konkursu O Srebrne Pióro MDK (2011). Uczestniczka zajęć Pracowni Literatury MDK od 2015 roku. Współpracuje z powstającym magazynem literackim Sprzedawczyni fig. W poezji lubi proste słowa i prostą formę, a nad teksty umoralniające bardziej ceni sobie te, które traktują o emocjach i odczuciach. Tom wierszy ciepło zimno jest jej debiutem książkowym.
Arkadiusz Frania, Zbieracze lawendy. Wybór wierszy. Opracowanie redakcyjne, wybór wierszy i posłowie: Piotr Sentera. Projekt okładki: Michał Oksiński. Fotografia Autora: Szymon Halter. Wydawnictwo Norbertinum, Lublin 2016, s. 148.
(...)
Poezja (Arkadiusza Frani – przyp. A.D.) wpisuje się w szeroki wachlarz pisarstwa autora zbieraczy lawendy. Zaznaczyło się ono również dwiema książkami prozatorskimi (Jestem pomysłem Pana Boga na człowieka, Częstochowa 2010; Rzeźby w maśle. Prozy z pamięci, Warszawa 2014), a przede wszystkim bogatą twórczością krytycznoliteracką i rozprawami dotyczącymi literackiego dorobku autorów związanych z Częstochową (między innymi: Haliny Poświatowskiej i odkrywcy jej talentu Tadeusza Gierymskiego, Ludmiły Marjańskiej, Elżbiety Cichli-Czarniawskiej) czy frapującego swą filozoficzno-egzystencjalną prozą Jacka Durskiego. Poezję dozuje dosyć oszczędnie, co kilka lat publikując zbiór skomponowany zazwyczaj z cykli poetyckich oraz rozdziałów ujętych klamrą wspólnego tematu. W pięciu dotychczas wydanych nieobszernych tomikach pogłębia interesujące go od początku zagadnienia dostrzeżone przez Waldemara Skrzypczyka: „[...] samoobserwacji połączonej z wysiłkiem przeniknięcia własnej tajemnicy, próby określenia swych antynomicznych odniesień do płci przeciwnej oraz ponawianych na różne sposoby aktów pochwytywania rzeczywistości w jej niby zwykłych, a przecież zaskakujących przejawach” (z Posłowia do zbioru na przykład mnie nie ma). W kręgu inspiracji ważne miejsce zajęły z czasem dzieła wybranych dwudziestowiecznych malarzy i grafików, co zaowocowało cyklami niezwykłych ekfraz i wpłynęło na wizyjność wierszy. A namysł nad dziełami innych twórców literatury wzmocnił zapewne potrzeby metapoetyckie – pogłębiania refleksji o istocie poezji, o paradoksach jej tworzywa (słowa), o powołaniu do bycia poetą.
(...)
Jednak nie ma w tych wierszach poczucia szczęścia czy euforii, jest za to specyficzna, ale bardzo wyraźna radość tworzenia, toczenia pereł z bólu i cierpienia, przemiany żywicy słowa w bursztyny nowych, odkrywczych znaczeń i sensów. Poeta lubi poigrać z nieistnieniem, zajrzeć na drugą stronę materii życia, oglądać świat jakby od spodu albo ciągle „od początku”. Słowo ma dla niego istotnie stwórczą moc i nieskończony potencjał. Jedno z najkrótszych: „ja” to „cały mój byt / zewnętrzny / wewnętrzny / na krawędzi / przed / po / zamiast” (*** [na kartce rzeź niewiniątek...] z tomu zacząć nic od początku). Zachowując potrzebne proporcje, można w odniesieniu do takiej wizji poezji stwierdzić, że w niej „słowo staje się ciałem”, ma bezpośrednie przełożenie na rzeczywistość, tę, którą określa, i tę, którą przekreśla. Ta wizja wyraźnej dwustronności słowa jest źródłem swoistego poczucia bezpieczeństwa, które zaczyna na powrót pociągać jako przeciwwaga dla relatywizmu i względności pojęć i funkcjonowania współczesnej kultury. Jest w tych wierszach wyraźne dążenie do kontaktu z rzeczywistością, do trwania przy prawdzie, przy prostych akcydensach świata odbieranego zmysłami, doświadczanego przeżyciem i emocjami. Nie pociąga poety zacieranie granic pomiędzy iluzją, snem a rzeczywistością, pomiędzy kobietą i mężczyzną, pomiędzy Bogiem i człowiekiem. Woli przekraczanie granic – ku głębszemu zrozumieniu siebie i świata – ale ciągle ze świadomością ich istnienia. Wykorzystuje ku temu między innymi potencjał zawarty w paradoksie i ironii, które naruszają zastane i tworzą nowe rozumienie reguł istnienia. Coraz częściej też poezja ta wchodzi w sferę metafizyki, czy wręcz religijności, umiejscawiając liryczną refleksję na styku człowieczeństwa i bóstwa.
* * *
Te kilka refleksji to zaledwie szkic świata poezji precyzyjnie, ale i z lekkością budowanego przez Arkadiusza Franię. Niniejszy tom jest pierwszą próbą podsumowania tej liryki. Dokonano wyboru z dotychczas opublikowanych zbiorów oraz spośród wierszy najnowszych, niewydanych dotąd w formie osobnego tomu. Przyjęto zasadę ilościowego zrównoważenia tekstów wybranych z poszczególnych tomików, by nie tylko zaprezentować najważniejsze tematy tej poezji, ale i ewolucję sposobów ich ujęcia. W takiej perspektywie początek jest równie ważny jak obecny punkt dojścia, pomimo niewątpliwego doskonalenia wierszy w czasie. Wybór ten opiera się nie tylko na wartościowaniu tekstów (dodajmy: bardzo subiektywnym); wynika również z potrzeby naszkicowania krajobrazu zjawisk składających się na ten koherentny, spójny, choć, oczywiście, zmieniający się poetycki świat.
Dobry wiersz przypomina kwiat lawendy, zachowujący pomimo upływu czasu swój kolor i woń. Ta delikatna i wdzięczna w swej urodzie roślina jest symbolem trwałości, nieprzemijającego piękna; jej aromat odświeża i oczyszcza. Czyż o poezji nie powiemy tego samego? Przed nami lawendowe pole wierszy Arkadiusza Frani. Zbierajmy...
Z Posłowia Piotra Sanetry
Dorota Brylska, Bukiet słów. Redakcja i posłowie: Andrzej Dębkowski. Projekt okładki i ilustracje: Magdalena Kapuścińska. Obraz w książce: Paweł Tadeusz Chwesewicz „Pablo”. Wydawca: Wydawnictwo Autorskie Andrzej Dębkowski, Zelów 2016, s. 80.
(...) Autorka w swojej poetyce upodobała sobie młodopolskie symbole i niedomówienia. Stara się pokazać miłość nie tyle jako abstrakt, ale jako stan, w którym znajdują się konkretne osoby. Mimo głęboko osobistego charakteru jej wierszy, mają one jednak wymiar uniwersalny i chyba najpełniej wyrażają miłość zmysłową, nieoderwaną jednakże i od cielesności. W twórczości Brylskiej właśnie taka miłość często jest tożsama z flirtem, chucią, popędem. Jej miłość nie jest siłą samą w sobie, lecz tylko pretekstem do wspomnień, marzeń, opisu gier kochanków. W swoich wierszach ukazuje, że pomimo uważania jej czasem za banał ma tę siłę niszczącą, ale i tworzącą. Jest to uczucie, które przynosi ból i cierpienie, a zarazem radość i szczęście, bo wiersze Doroty Brylskiej są o miłości duchowej, eterycznej. Odnajdujemy w nich dużą dawkę sentymentu, ciepła, dobroci, ale trzeba dodać, iż poetka przedstawia także miłość jako delikatny flirt, a nie wszechogarniającą siłę. Widać w nich wyraźny żar, pożądanie. Te wiersze są pełne pasji. Napisane przez kogoś, kto ma duszę i serce, kto widzi więcej, niż większość.
Andrzej Dębkowski
Marek Jerzy Stępień, U podnóża odwiecznej góry. Redakcja: Marek Jerzy Stępień. Projekt okładki: Krystyna Stępień. Wydawca: Marek Jerzy Stępień, Limanowa 2016, s. 58.
Marek Jerzy Stępień urodził się w 1955 roku w Kiełczewicach Maryjskich, woj. lubelskie. Od ponad dwudziestu lat mieszka w Limanowej, stolicy Beskidu Wyspowego. Mgr inż. górnik, pracujący w wielu miejscach w Polsce i poza granicami kraju .
Opublikował zbiór wierszy – 154 wiersze (2001), obejmujący okres twórczości od 1972 roku oraz tomiki poetyckie: Nie zapomnijcie o Bogu (2003), W stronę miłości (2004), Droga we mgle (2006), Miasto na wyspach (2008), Niedosiężny ogród (2009), Przed nadejściem zimy (2010), Słowa na wietrze (2011), Na promenadzie przeczuć (2013), Na wzgórzach Ewangelii (2013) Sonety dla Boga (2016) oraz eseje: Bóg i nadzieja (2004) i Ku wyższym poziomom (2011).
Uczestnik Międzynarodowej Galicyjskiej Jesieni Literackiej. Swoje książki prezentował na Targach Książki w Krakowie.
Pomysłodawca i organizator odbywających się od 2004 roku w Limanowej „Poetyckich Ogrodów” – majowego święta poetów...
Marek Jerzy Stępień, Sonety dla Boga. Redakcja: Marek Jerzy Stępień. Projekt okładki: Krystyna Stępień. Wydawca: Marek Jerzy Stępień, Limanowa 2016, s. 46.
Marek Jerzy Stępień urodził się w 1955 roku w Kiełczewicach Maryjskich, woj. lubelskie. Od ponad dwudziestu lat mieszka w Limanowej, stolicy Beskidu Wyspowego. Mgr inż. górnik, pracujący w wielu miejscach w Polsce i poza granicami kraju .
Opublikował zbiór wierszy – 154 wiersze (2001), obejmujący okres twórczości od 1972 roku oraz tomiki poetyckie: Nie zapomnijcie o Bogu (2003), W stronę miłości (2004), Droga we mgle (2006), Miasto na wyspach (2008), Niedosiężny ogród (2009), Przed nadejściem zimy (2010), Słowa na wietrze (2011), Na promenadzie przeczuć (2013), Na wzgórzach Ewangelii (2013) U podnóża odwiecznej góry (2016) oraz eseje: Bóg i nadzieja (2004) i Ku wyższym poziomom (2011).
Uczestnik Międzynarodowej Galicyjskiej Jesieni Literackiej. Swoje książki prezentował na Targach Książki w Krakowie.
Pomysłodawca i organizator odbywających się od 2004 roku w Limanowej „Poetyckich Ogrodów” – majowego święta poetów...
Słowem rozkołysany ogród. Almanach XIII Poetyckich Ogrodów – Tymbark 2016. Redakcja i wstęp: Marek Jerzy Stępień. Projekt okładki: Krystyna Stępień. Wydawca: Marek Jerzy Stępień, Tymbark 2016, s. 76.
Wstęp do almanachu
Drodzy Uczestnicy XIII Poetyckich Ogrodów!
Gdy w zeszłym roku o tej porze pisałem wstęp do Almanachu XII „Poetyckich Ogrodów”, nie przewidywałem zmian dojrzewających za horyzontem zdarzeń. Wypłynęły ciemnymi chmurami tuż przed naszym ubiegłorocznym spotkaniem. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że będzie ono ostatnim w placówkach kulturalnych Limanowej. Dziękuję Bogu i władzom miasta za dwanaście edycji „Poetyckich Ogrodów”. Nie będę dociekał, dlaczego tak się stało, że odmówiono naszej Imprezie miejsca w miejskim kalendarzu imprez kulturalnych. Nie odpowiem też na zadane mi wówczas przez burmistrza pytanie: „co będzie mieć Limanowa z organizacji »Poetyckich Ogrodów«”? Chcę opuścić zasłonę milczenia nad rozlewającą się rzeką przemian, która nie ominęła naszego miasta. Nie będę też nazywał naszych spotkań imprezami, bo o co innego tu chodzi. Mam nadzieję, że dwanaście majowych, przeważnie słonecznych, dni, gdy szliśmy ku sobie łąkami poezji, wyrzeźbiło w pamięci uczestników kaniony pięknych chwil i radości.
Życie toczy się nadal. Jest nieprzebrane w swoim bogactwie. Są jeszcze ludzie, którym dobro kultury, sztuki, poezji leży na sercu. Zalicza się do nich niewątpliwie Pani Ewa Skrzekut – kierownik Biblioteki Publicznej Gminy Tymbark. Dzięki Jej otwartości i zaangażowaniu możemy dzisiaj spotkać się w tym pięknym miejscu, za co chcę Jej serdecznie podziękować. Nie mogę też zapomnieć o Adamie Dudku – Prezesie Banku Spółdzielczego w Limanowej – który od wielu lat wspiera nas nie tylko finansowo, ale i moralnie, dostrzegając w naszych spotkaniach dobro, wnoszone do życia kulturalnego „małych ojczyzn”. Niezawodnym naszym sprzymierzeńcem jest także Gmina Limanowa. W zorganizowanie Spotkania zaangażowało się, po dwóch latach przerwy (z powodów formalnych – na życzenie Miasta), Starostwo Powiatowe. Mam nadzieję, że jest to wstęp do szerszej współpracy.
Jaką rolę odgrywa sztuka w życiu Polaków, w tym jej najbardziej „niematerialna” dziedzina, którą stanowi poezja? Każdy z nas dostrzega pewnie brak symbiozy pomiędzy poezją a życiem gospodarczym i społecznym kraju, choć słowa są ważne także w gremiach prawniczych, finansowych i urzędniczych. Dowolne interpretacje przepisów prawa upodobniają się często do poetyckich metafor. Jest jednak subtelna, choć zdecydowana różnica pomiędzy poezją a językiem coraz bardziej „zrobotyzowanych” społeczeństw. Poezja nie jest wymierzona w podstawy bytu innych ludzi, choć może ich krytykować, a nawet wyśmiewać, natomiast język prawniczy jest językiem walki, u podstaw którego leży zamierzona materialna strata dla przeciwników toczących się procesów czy stron objętych dowolną interpretacją przepisów... Nie chcę bawić się w przewidywanie, jak długo potrwa ta dwuwładza słowa, jednak generalnie jestem dobrej myśli. Po prostu wierzę w duchową moc człowieka, jego nieuchronne moralne odradzanie się, które ogarnia ludzi, gdy zaczynają podążać „wąskimi” ścieżkami Stwórcy.
W tym roku po raz pierwszy kilka słów wstępu napisał także Marek Dudek. Nie muszę Go przedstawiać, ponieważ prawie wszyscy uczestnicy „Poetyckich Ogrodów” doskonale znają Jego „ranczo” na stokach Makowicy. Od kilku lat aktywnie włącza się do organizowania naszych spotkań i powoli, powoli staje się ich pełnoprawnym Współorganizatorem.
Słońce i zieleń są atrybutami maja. Unoszą nas w rejony odległe od twardej materialnej rzeczywistości, od codziennych zmartwień i uwikłania w walkę o przetrwanie. Niech dzisiaj będą z nami jak najdłużej. Może uda się przemierzyć jeszcze jeden szlak w gronie otwartych, radosnych ludzi, ucieszyć słowem rzucającym blask? Czy nie jest to przedsionek Nieba, odbitego w naszych oczach?
Serdecznie pozdrawiam wszystkich Uczestników XIII „Poetyckich Ogrodów”.
Marek Jerzy Stępień