Nowości książkowe

 

Plakat
Andrzej Dębkowski 

 

Garb pamięci, garb cierpienia, garb nadziei 

 

Tom poetycki „Garbus idzie” Edmunda Borzemskiego należy do tych książek, które nie próbują olśniewać formalnym eksperymentem ani intelektualną ekwilibrystyką. Jest zapisem doświadczenia egzystencjalnego, świadectwem człowieka stojącego twarzą w twarz z cierpieniem, przemijaniem i nieuchronnością śmierci. To poezja głęboko autobiograficzna, wyrastająca z codzienności naznaczonej chorobą, niepełnosprawnością, utratą najbliższych i nieustannym dialogiem z własnym losem. Jednocześnie jest to książka niezwykle uniwersalna, ponieważ opowiada o doświadczeniach, których wcześniej czy później dotyka każdy człowiek.
Już sam tytuł niesie znaczenie symboliczne. Garb nie jest wyłącznie fizycznym ciężarem. To brzemię pamięci, samotności, wieku, choroby, odpowiedzialności za tych, którzy odeszli, ale również ciężar samego istnienia. Garbus Borzemskiego nie idzie tylko drogą życia – niesie na plecach własny świat. W tym sensie przypomina biblijnego pielgrzyma, Syzyfa, Hioba czy każdego człowieka próbującego zachować godność mimo przeciwności.

Najbardziej przejmującą część tomu tworzą utwory poświęcone ojcu. Powracający cykl rocznicowych wierszy nie jest zwyczajnym wspomnieniem zmarłego rodzica. To wieloletni zapis procesu żałoby. Każda kolejna rocznica przynosi inne spojrzenie na stratę. W pierwszym utworze dominuje szok i obraz trumny jako „batyskafu”, który zanurza się w nieznaną ciemność. Później pojawia się pamięć, rozmowa prowadzona w ciszy, wreszcie spokojniejsza akceptacja, w której śmierć nie kończy relacji, lecz zmienia jej wymiar.

Borzemski bardzo świadomie personifikuje śmierć. Nie wypowiada jej imienia. Pisze o „Niej”, zawsze wielką literą. Dzięki temu śmierć staje się niemal bohaterką tomu – nie tyle okrutnym katem, ile nieuchronnym gościem odwiedzającym każdy dom. Ta konsekwencja buduje niezwykłą spójność całej książki. ONA jest obecna niemal wszędzie: w domu rodzinnym, przy łóżku chorego, podczas wspomnień, w modlitwie, a nawet w chwilach pozornego spokoju.

Nie mniej poruszające są wiersze poświęcone matce. Nie ma w nich patosu ani sentymentalizmu. Jest czułość człowieka świadomego, że wraz z odejściem ojca samotność stała się codziennością matki. Autor obserwuje jej starość z niezwykłą delikatnością. Dostrzega zmarszczki, zmęczenie, walkę z losem, ale jednocześnie pokazuje ogrom duchowej siły. Matka Borzemskiego jest osobą głęboko wierzącą, której modlitwa staje się sposobem istnienia. Poezja i wiara stapiają się tutaj w jedność.

Religijność autora nie ma charakteru deklaratywnego. Nie jest to literatura kaznodziejska. Chrześcijaństwo stanowi raczej naturalny język interpretowania rzeczywistości. Dlatego obok codziennych doświadczeń pojawiają się Hiob, Mojżesz, Emaus, Golgota, Ukrzyżowany, Arka, raj czy różańcowe paciorki. Borzemski nie cytuje Biblii dla erudycji. Biblijne obrazy są dla niego narzędziem opisu własnego życia.

Jednym z najważniejszych motywów tomu pozostaje pamięć. Jest ona przestrzenią, do której autor nieustannie powraca. Dom rodzinny, podwórko, kasztany, ogród, dzieciństwo, fotografie – wszystko to tworzy swoistą topografię pamięci. Wiersze przypominają otwieranie kolejnych drzwi prowadzących do dawnych pokoi życia. Szczególnie pięknie wybrzmiewa „Autobiografia”, gdzie kolejne etapy egzystencji zostają przedstawione niczym pokoje jednego domu. To niezwykle sugestywna metafora ludzkiego losu.

Borzemski posiada wyraźnie rozpoznawalny sposób budowania obrazów poetyckich. Chętnie korzysta z personifikacji, rozbudowanych metafor i porównań. Drzwi, okna, mosty, schody, drogi, rzeki czy góry powracają wielokrotnie, tworząc własny system symboli. To właśnie dzięki nim świat przedstawiony zyskuje jedność. Czytelnik szybko zauważa, że autor nie opisuje rzeczywistości realistycznie, lecz stale przekłada ją na język znaków.

Na uwagę zasługuje również niezwykła konsekwencja w wykorzystywaniu motywu drogi. Wędrowanie oznacza tutaj życie. Każdy etap jest kolejnym odcinkiem pielgrzymki. Czasami droga prowadzi przez dzieciństwo, innym razem przez szpital, cmentarz, sen albo modlitwę. Wędrówka nigdy się nie kończy. Nawet śmierć wydaje się jedynie przejściem przez kolejne drzwi.

Autor bardzo często odwołuje się do mitologii i kultury europejskiej. Pojawiają się Syzyf, Eurydyka, Meduza, Narcyz, Perseusz, Pegaz, Afrodyta, Odys czy Polifem. Są to jednak odwołania podporządkowane własnej refleksji. Nie mają charakteru ozdobników. Każdy mit zostaje przepisany na język osobistego doświadczenia. Dzięki temu kultura antyczna spotyka się z chrześcijaństwem, a oba porządki współtworzą niezwykle bogaty świat znaczeń.

Szczególne miejsce zajmuje również motyw niepełnosprawności. Autor nie czyni z niej przedmiotu skargi. Wózek inwalidzki staje się częścią jego codzienności, ale nigdy nie definiuje całego człowieka. Wiersze nie budują współczucia. Budują szacunek wobec siły duchowej osoby, która mimo ograniczeń nie rezygnuje z aktywnego przeżywania świata. Właśnie dlatego tytułowy garb nabiera wymiaru metafizycznego. Jest znakiem losu, ale nie znakiem klęski.
Borzemski niezwykle często pisze o samotności. Nie przedstawia jej jednak jako chwilowego stanu emocjonalnego. Samotność jest u niego niemal osobnym bytem. W utworze „Syjamskie siostry” zostaje zestawiona ze śmiercią, tworząc jedną z najbardziej przejmujących metafor całego tomu. Obie wzajemnie się dopełniają i odbierają człowiekowi poczucie bezpieczeństwa.
Interesującym aspektem książki jest obecność autotematyzmu. Autor wielokrotnie zastanawia się nad rolą poezji. Wiersz staje się schronieniem, pamięcią, modlitwą, testamentem, a nawet miejscem własnego pogrzebu. Poezja nie jest dla Borzemskiego literacką grą. Jest sposobem przeżywania świata. Dlatego jego refleksje nad twórczością brzmią niezwykle wiarygodnie.
Język tomu pozostaje komunikatywny. Autor świadomie unika hermetyczności. Nie komplikuje składni ani metaforyki ponad konieczność. Dzięki temu nawet bardzo trudne tematy zachowują prostotę przekazu. Ta prostota bywa jednak zwodnicza, ponieważ pod powierzchnią zwykłych słów kryje się bogata symbolika i wielowarstwowa refleksja filozoficzna.

Można oczywiście wskazać pewne cechy, które nie wszystkim czytelnikom przypadną do gustu. Autor często powraca do tych samych motywów, podobnych metafor i zbliżonych konstrukcji obrazowych. Niektóre utwory rozwijają tę samą myśl w różnych wariantach. Paradoksalnie jednak właśnie ta powtarzalność przypomina rytm modlitwy lub medytacji. Powracające obrazy nie nużą, lecz wzmacniają główne przesłanie książki.

Największą wartością „Garbusa idzie” pozostaje autentyczność. Nie ma tutaj literackiego pozowania ani chęci imponowania czytelnikowi erudycją. Autor mówi własnym głosem, świadom własnych ograniczeń i doświadczeń. Dzięki temu jego poezja zyskuje moralną wiarygodność, której często brakuje współczesnej literaturze.

Edmund Borzemski stworzył tom niezwykle osobisty, a zarazem głęboko humanistyczny. To książka o pamięci silniejszej od śmierci, o rodzinie, wierze, cierpieniu, samotności, ale również o nadziei, która nie gaśnie nawet wtedy, gdy człowiek zostaje sam wobec własnego losu. Tytułowy garbus idzie dalej mimo bólu, mimo ciężaru niesionego na plecach, mimo świadomości przemijania. I właśnie w tym nieustannym marszu kryje się najważniejsze przesłanie tej poezji – człowieka nie definiuje ciężar, który niesie, lecz odwaga, z jaką potrafi go dźwigać.

Andrzej Dębkowski

_______________

Edmund Borzemski, Garbus idzie. Redakcja poetycka, tytuły cyklów, kompozycja i tytuł zbioru: Harry Duda. Projekt okładki: Martyna Sobolewska. Opracowanie edytorskie: Wacław Maślanka. Wydawca: Wydawnictwo Cywilizacja Miłości, Opole 2026, s. 140.