X Zlot Poetów w Bełchatowie
Pomysł na Zlot poetów, gromadzący osoby piszące – przede wszystkim z województwa łódzkiego, ale także z innych regionów kraju, narodził się w głowie Małgorzaty Skwarek-Gałęskiej ponad dziesięć lat temu. Kiepsko jednak pamiętam ten pierwszy Zlot. Otaczało mnie wiele nowych twarzy należących do osób, które znałam słabo albo w ogóle nie znałam. Pierwsze zloty miały miejsce w Łodzi w szkole przy ulicy Minerskiej. Wszelkie prezentacje, koncerty odbywały się na sali gimnastycznej, na szkolnych korytarzach i w klasach. Już wtedy okazało się, że to znakomity pomysł aby zebrać wszystkich poetów, również osoby piszące prozę a także parające się ogólnie sztuką i pozwolić im przedstawić swoją twórczość przed naprawdę szeroką publicznością. Często przed pełną aż po same brzegi salą gimnastyczną. Zloty to różne warsztaty: literackie, teatralne, fotograficzne, z dykcji, z rysunku, z tańca, ruchu scenicznego, z opanowania stresu na scenie, z robienia motanek, wianków. Dzielenie się przez prowadzących warsztaty, a często samych poetów, umiejętnościami i wiedzą pozwala nauczyć się nowych rzeczy.
Zloty to również turnieje jednego wiersza, w których mógł zaprezentować swój tekst każdy poeta obecny na Zlocie. To wydarzenie towarzyskie, pełne pasji i dobrej energii. Okazało się, że na jednym Zlocie się nie skończy, bo osoby biorące w nim udział chciały co roku latem – na przełomie lipca i sierpnia wracać do Łodzi. Po każdym Zlocie pozostawał także pamiątkowy almanach zawierający wiersze twórców z całego kraju. Dziś w almanachach zlotowych możemy przeczytać wiersze także poetów, których już nie ma wśród nas, powspominać ich, przypomnieć sobie wspólne rozmowy i czas razem spędzony, nie tylko nad tekstami, ale także przy ognisku, czy przy wspólnej kolacji.
Potem Zlot przeniósł się do szkoły przy ulicy Rewolucji w Łodzi i do Centrum Kultury i Ekologii w Plichtowie. Okazało się, że Zlot jest bardzo ważną częścią wakacji i wszyscy piszący na niego czekają. Twórcy przyjeżdzający do Łodzi stworzyli prężne środowisko literackie, często przybywali oni z odległych zakątków kraju, aby się przynajmniej raz w roku spotkać twarzą w twarz i wymienić doświadczenia. Zniknęło poczucie obcości, każdy już się znał po imieniu, i z niecierpliwością czekał na kolejne zlotowe spotkanie. Zloty to też wycieczki po Łodzi i po okolicy, poznawanie nowych miejsc, możliwość odwiedzenia muzeów i tysiące wspólnych zdjęć. Zawarte podczas pierwszych zlotów znajomości oraz przyjaźnie trwają do dzisiaj. Nawet podczas pandemii udało nam się spotkać on-line.
W tym roku Zlot Poetów w dniach 31.07-2.08.2026 roku odbył się w nowym miejscu, a było nim miasto Bełchatów. Poetów przygarnęła tym razem Bursa Szkolna w Bełchatowie, gdzie odbywały się warsztaty, slam i pogaduchy na wszelkie możliwe tematy. Warsztaty literackie odbyły się w plenerze, na sierpniowej łące, pod drewnianą wiatą, czyli było bardzo wakacyjnie. Jednak Turniej Jednego Wiersza o Bełchatowskie Jabłko, koncerty, miały miejsce w Miejskiej i Powiatowej Bibliotece Publicznej im. Józefa Ignacego Kraszewskiego. a w tym roku na scenie zlotowej wystąpili: Alicja Babikir Abbas, Agnieszka Battelli, Iwona Buczkowska, Katarzyna Chmiel, Aleksandra Czerczyńska, Andrzej Dachtera, Aleksandra Fidziańska, Ireneusz Fiedler, Krzysztof Galas, Sławomir Germaniuk, Ryszard Krauze, Piotr Kulpa, Jacek Kusto, Leszek Lisiecki, Janusz Ochocki, Przemysław Rogalski, Wanda Dusia Stańczak, Witold Stawski, Jadwiga Skibicka, Magdalena Walusiak, Małgorzata Wiśniewska, Marek Wiśniewski, Tomasz Zubiński. Czyli można rzec całkiem spore grono osób śpiewających, grających na różnych instrumentach oraz tańczących.
Nowością na Zlocie był slam poetycki, do którego przystąpiło kilkudziesięciu twórców. Na pewno takie przedstawienie swojego tekstu wymaga pewnych zdolności aktorskich, dobrej dykcji i odwagi w występowaniu na scenie. Na pewno wielu poetów czytających swoje utwory debiutowało w takiej formie. Slam poprowadziła i dawała dobre rady Magdalena Walusiak, zaś warsztaty literackie prowadził Wojciech Kądziela, a fotograficzne Andrzej Makuch.
W niedzielę odwiedziliśmy także Muzeum Regionalne w Bełchatowie czyli dawny Dwór Olszewskich, pospacerowaliśmy po parku, byliśmy przy grobie Nelly i Stefana Hellwigów oraz czytaliśmy wiersze przy pomniku przedstawiającym zakochanych.
Wszędzie towarzyszyły nam jabłka, bo ten owoc jest symbolem Bełchatowa. Może teraz będziemy kojarzyć to miasto z czymś więcej niż tylko z elektrownią, dziurą w ziemi, wysokimi kominami i Górą Kamieńsk. Gdyż przez trzy dni stało się ono domem dla kilkudziesięciu poetów z całego kraju. Bełchatów to też historie wielu ludzi, których wysiedlono podczas budowy elektrowni, a mieszkali oni na małych wsiach, żyli w rytmie pór roku a miasto zaczęło wkraczać na piaszczyste drogi i pola. Na pewno wiele o Bełchatowie, jego historii i jego mieszkańcach mogliśmy się właśnie dowiedzieć od przewodnika w Muzeum Regionalnym. Bowiem powędrowaliśmy po salach dworów, wśród antyków, instrumentów muzycznych zdjęć oraz obrazów. Na okładce almanachu wierszy zlotowego również widnieją jabłka. Będzie nam on na pewno przypominał o chwilach spędzonych w tym mieście.
Na pewno miasto Bełchatów przyjęło poetów z otwartymi ramionami i sprawdziło się jako gospodarz Zlotu. Organizatorem Zlotu był zaś Związek Literatów Polskich Oddział Łódź a także Katamaran Literacki. Mam nadzieję, że kolejne Zloty jeszcze przed nami, gdyż na pewno warto kontynuować tą inicjatywę. Bo ta dobra energia zostaje potem z nami na długo.
Magdalena Cybulska
Fot. https://www.facebook.com/magdalena.cybulska457/photos





































































































































































































































































































