Nowości książkowe

 

Plakat

Andrzej Dębkowski 

 

Miłość do książek na jeden dzień

 

23 kwietnia – piękna data, szlachetna idea, wielkie nazwiska. Światowy Dzień Książki i Praw Autorskich brzmi jak święto, które powinno nas jednoczyć wokół czegoś trwałego i wartościowego. W końcu stoi za nim UNESCO, stoi tradycja katalońska, stoją symbole tak potężne jak Shakespeare czy Cervantes. Tyle że w Polsce ten dzień coraz częściej przypomina dobrze zorganizowaną dekorację – ładną, ale trochę pustą w środku.

Owszem, są akcje. Biblioteki przygotowują wydarzenia, księgarnie kuszą rabatami, w mediach społecznościowych pojawiają się zdjęcia z książkami ustawionymi w estetyczne stosy. Problem polega na tym, że to wszystko trwa dokładnie tyle, ile trwa moda na „czytanie w kwietniu”. Potem książka znowu przegrywa z ekranem, a deklaracje o miłości do literatury rozpływają się szybciej niż promocje w księgarniach.

Statystyki są bezlitosne – są niezykle smutne. Czytelnictwo w Polsce od lat balansuje na poziomie, który trudno nazwać satysfakcjonującym, by nie powiedzieć, że żenującym. Wciąż duża część społeczeństwa nie sięga po żadną książkę w ciągu roku. I nie chodzi tu tylko o brak czasu, jak często się tłumaczymy. Czas znajduje się na seriale, na scrollowanie, na wszystko, co natychmiastowe i łatwe. Książka wymaga czegoś więcej – skupienia, ciszy, cierpliwości. A tego zaczyna nam brakować.

Jeszcze bardziej paradoksalnie wygląda kwestia praw autorskich. Świętujemy ich ochronę, a jednocześnie wciąż funkcjonujemy w kulturze „jakoś to będzie” – kopiowania, udostępniania, traktowania twórczości jako czegoś, co istnieje w próżni, bez autora, bez wysiłku, bez kosztu. Szacunek dla książki nie kończy się na jej przeczytaniu – zaczyna się od uznania, że ktoś ją stworzył i ma do niej prawa.

Może więc zamiast kolejnej kampanii z hasłem „czytajmy więcej” potrzebujemy uczciwszej refleksji. Czy naprawdę chcemy być społeczeństwem czytającym, czy tylko społeczeństwem, które lubi o sobie tak myśleć? Bo między jednym a drugim jest przepaść.

Światowy Dzień Książki to dobra okazja, żeby się zatrzymać – ale nie tylko po to, by zrobić zdjęcie z powieścią. Raczej po to, by zadać sobie niewygodne pytanie: kiedy ostatnio książka była dla nas czymś więcej niż dekoracją albo chwilowym gestem wobec własnego sumienia?

©Andrzej Dębkowski

Rys. ©Sławomir Łuczyński