Kiedyś byli inni – czyli uwagi o tolerancji
Jest wiele zapomnianych słów, tracących swoje znaczenie. Podobno na tym polega żywy, rozwijający się język. Odkąd, jako ludzie nauczyliśmy się mówić i komunikować mamy swoje przemyślenia, zdania, stanowiska i poglądy zróżnicowane, a i skrajne również. W historii rządzący zawsze uciszali tych, którzy mieli inne zdanie niż ich własne – oficjalne. Ci, którzy mieli to zdanie odrębne, a nie chcieli być uciszani nauczyli się więc milczenia, stworzyli podziemne strumienie informacji, literatury, wiedzy, filozofii. W sytuacjach zagrożenia władzą despotyczną uczyliśmy się również podwójnej etyki i moralności – tej na zewnątrz, aby przetrwać i tej własnej, innej, prywatnej. Było całe pokolenie powojenne uczone innej historii w szkole, a zupełnie czegoś innego w domu. Nasze dzieje, położenie geograficzne i zmieniające się systemy polityczne spowodowały, że powstało pojęcie „wewnętrznej emigracji” stanowiącej najdobitniejsze określenie milczenia w skali społecznej. Oznaczało ono brak akceptacji, utrzymanie własnych poglądów tylko dla siebie, brak komunikacji ze światem zewnętrznym. I w tych trudnych czasach, takich jak okres różnych okupacji, pseudosocjalizmu, emigracja wewnętrzna pozwalała na „pozostanie sobą” wobec tego, co wokół było nie do zaakceptowania. Ale... W wielu sytuacjach konfrontacyjne zderzenia rozwiązywano siłowo na ulicy przy pomocy pałek, wodnych armatek. W konfrontacji postaw, poglądów pomiędzy ludźmi stanowiącymi inteligencką elitę, zachowywano poszanowanie dla adwersarza, danie mu możliwości argumentowania swojej pozycji, przedstawienia poglądów. Dziś nie ma tej zależności pomiędzy pozycją mówiącego, jego wykształceniem, pełniona rolą społeczną np. profesor uniwersytecki a tym, co i jak mówi i pisze zwłaszcza w tzw. mediach społecznościowych. Jeśli nie użyje języka kiedyś uważanego za język ulicy, to nic nie powiedział, jeśli nie zwyzywa, nie obrzuci błotem przeciwników to znaczy, że jest „miękki, tchórzliwy” i nie ma poglądów. Nic bardziej mylnego. Jeśli profesor uniwersytecki, mający wiele lat dorobku naukowego, dydaktyki, korzysta z takiej formy wypowiedzi, tak bardzo emocjonalnie negatywnej, żeby nie powiedzieć nienawistnej dla drugiej strony, to znaczy, że on niczym nie różni się od tych, którzy za argument dyskusyjny mają kamień wyrwany z bruku, młotek, łom czy pałkę. To po co wykształcenie, doświadczenie… Co więcej, należy zadać sobie pytanie czego uczy się młodych, którzy dziś są studentami… Konsekwencje są jeszcze inne. Znam profesorów uniwersyteckich, którzy osiągnęli ten tytuł wielkim wieloletnim wysiłkiem i pracą, a dziś go nie używają, bo im wstyd przyznać się, że są z tej samej grupy społecznej, z tej samej, podobno wykształconej, elity. Gorzkie i smutne.
Ten tekst powstał w odpowiedzi na napisany komentarz przez profesora filozofii, a dotyczący wyników wyborów prezydenckich. Wybory mają taki wynik, o jakim zdecydowała większość wyborców. Należy to przyjąć jako fakt, z własną głęboką analizą dlaczego do tego doszło, kto kiedy i w którym momencie popełnił błąd, jeśli w kategoriach błędów rozpatrywać sytuację... Tak zrobiłby człowiek dojrzały, kontrolujący swoje emocje i szanujący drugiego człowieka. Tego nam brakuje. Nienawiść, powszechnie rozchodząca się jak fale po rzuceniu kamieniem w wodę, brak jakiegokolwiek dialogu nie wróży niczego dobrego, a już nam pewno nie wzmacnia autorytetu niektórych profesorów w tym również filozofii... A szkoda, bo to oni powinni uczyć nas relacji społecznych.
prof. Anna Pituch-Noworolska
Fot. ©Andrzej Walter
Nagroda „Chleb dla Poety” dla Stanisława Szwarca
Jednostką szczęścia powinien być chleb.
Taki podpłomyk.
Podpłomyk się łamie.
Podpłomykiem obdziela.
Jak nad Jeziorem.
On wtedy rośnie.
Naprawdę rośnie.
(Stanisław Szwarc – Łamanie)
Dzień 20 maja 2025 roku w Klubie Literackim „Dąbrówka”, to nie tylko kolejne, interesujące spotkanie – poznańskiego klubu literackiego o ponad 50-letniej tradycji, ale i prezentacja nowych książek osób zasłużonych dla sztuki słowa i tegoż klubu: Stefanii Pruszyńskiej (Peregrynacje kulturalne wraz z pokazem prac graficznych autorki) i Alicji M. Kubiak (Pomarańczowe jezioro z rysunkami Jacka Rosiaka). Spotkanie w sali konferencyjnej w Piątkowskim Centrum Kultury „Dąbrówka” PSM w Poznaniu prowadził jak zwykle Jerzy Grupiński.
Ważnym wydarzeniem tego klubowego spotkania było wręczenie Stanisławowi Szwarcowi nagrody „Chleb dla Poety”. Ta nagroda w postaci ceramicznej rzeźby – autorstwa Marioli Kalickiej – jest wyróżnieniem o długiej tradycji. Przed oczyma mam obraz: fotografię, na której Jerzy Grupiński i Wincenty Różański w Sali Kominkowej poznańskiego Zamku, trzymają pajdę tego chleba…
Dlaczego Stanisław Szwarc? Urodzony w Poznaniu w roku 1947, doktor chemii, niestrudzenie od lat prowadzący poznański „Stolik Poetycki” wraz z żoną Jolantą – polonistką, poetką, prozaiczką, recenzentką i eseistką, malarką – nawet po jej śmierci. Obecnie „Stolik Poetycki” gości w kawiarni „Kocimiętka” tuż obok poznańskiego kina „Apollo”. Stanisław Szwarc jest członkiem Klubu Literackiego „Dąbrówka” oraz redakcji kwartalnika klubowego „Protokół Kulturalny”. To poeta wybitny – „romantyk w skórze klasyka”, współautor (z żoną Jolantą) dwóch tomików poetyckich: Na skrzyżowaniach myśli (2002), Postoje (2009), a także autor książek poetyckich: Jeszcze nie (2006), Obrazki z Edenu (2014), Tańce do końca (2018), JA (2023), Żywioły (2024). Wiersze publikuje w prasie literackiej i almanachach. Jest laureatem kilku konkursów literackich. Współpracował z pomorskim magazynem literacko-artystycznym „Latarnia Morska”. Należy także do Stowarzyszenia Twórczego Artystyczno-Literackiego w Krakowie.
Jerzy Grupiński po przywitaniu osób przybyłych na spotkanie klubowe (w tym i prezesa poznańskiego oddziału ZLP – Pawła Kuszczyńskiego) zaprezentował rzeźbę Marioli Kalickiej – „Chleb dla Poety”, omawiając historię tej nagrody.
Podczas wręczania nagrody laureat nie taił wzruszenia, zapewniając, że na tę nagrodę zasłużyła również jego zmarła żona Jolanta, którą odwiedzi z nagrodą na poznańskim cmentarzu Miłostowo. Zasługi państwa Szwarców dla poezji i jej propagowania są doceniane przez środowisko literackie. Stanisław Szwarc podzielił się także z publiką swoimi wierszami, w które ze wzruszeniem wsłuchiwały się zebrane osoby.
Dalszy przebieg spotkania obfitował w wiele emocji, nie tylko typowych dla wieczoru autorskiego, prezentacji nowych książek, ale i w wiele historii, opowiedzianych przez obie autorki książek. Szczególnie, pełne emocji i bogate w wiedzę historyczną, wspomnienia Stefanii Pruszyńskiej zasługują na osobny artykuł. Peregrynacje kulturalne – eseje, recenzje, wywiady, po prostu warto przeczytać. Pomarańczowe jezioro – zbiór ponad stu miniaturowych tekstów Alicji M. Kubiak, to utwory silne działające na wyobraźnię. Obie autorki mają interesujące i bogate biografie artystyczne, także dziennikarskie. Propagują kulturę słowa. Stefania Pruszyńska (Stefania Golenia) od 18 lat jest edytorką i redaktor naczelną oraz wszechstronną realizatorką kulturalnej Gazety Autorskiej IMPRESJee.pl. Natomiast Alicja M. Kubiak prowadzi audycję prozatorską w Radiu Głos Literacki.
Kolejne spotkanie Klubu Literackiego „Dąbrówka” nie zawiodło licznie przybyłych członków i sympatyków Klubu. Prace Stefanii Pruszyńskiej były pięknym i interesującym „tłem” dla laureata nagrody klubowej oraz autorek, promujących swoje najnowsze książki. Troje autorów – trzy odmienne oblicza słowa i jednocześnie wspólne działanie na jego rzecz dzięki propagowaniu kultury literackiej. Trzeba przyznać, że w Klubie Literackim „Dąbrówka” dzieją się ciekawe sprawy, a duch poezji unosi się nad gmachem domu kultury Poznańskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Zainteresowane osoby powinny koniecznie zajrzeć na fanpage klubowy, umieszczony na portalu Facebook „Protokół Kulturalny/Klub Literacki Dąbrówka:
https://www.facebook.com/profile.php?id=61550775642052
Danuta Ewa Dachtera
Zdzisław Jerzy Bolek – poeta miłości zapomnianej epoki
Klub Księgarza ma zaszczyt zaprosić na spektakl poetycko-muzyczny pt. „Wszystko przed nami – Zdzisław Jerzy Bolek – Poeta Miłości” w 50. rocznicę śmierci pisarza. Spektakl wyreżyserował prof. Stanisława Górka do scenariusza Anny Jędrzejczyk. Zapraszamy w poniedziałek, 23 czerwca, 2025 r. godz. 18:00, Rynek Starego Miasta 22/24 w Warszawie.
W historii literatury zdarzają się nazwiska, które mimo bezsprzecznej wartości twórczej nie przebiły się do powszechnej świadomości. Niekiedy ich poezja pozostaje w cieniu bardziej rozpoznawalnych imion, choć zasługuje na ponowne odkrycie. Takim przypadkiem jest Zdzisław Jerzy Bolek – poeta pokolenia „Współczesności”, którego twórczość, mimo upływu lat, wciąż emanuje świeżością i głębią. Zbliżająca się 47. rocznica jego tragicznej śmierci (22 czerwca 1975 roku) stanowi pretekst, by ponownie przyjrzeć się temu niezwykłemu głosowi polskiej poezji drugiej połowy XX wieku.
Głos „Współczesności”
Zdzisław Jerzy Bolek debiutował w drugiej połowie lat pięćdziesiątych, w okresie literackiego fermentu, który wyłonił zjawisko znane jako pokolenie „Współczesność”. Twórcy skupieni wokół tego środowiska – m.in. Stanisław Grochowiak, Ernest Bryll, Roman Śliwonik, Miron Białoszewski, Ireneusz Iredyński czy Marek Nowakowski – reprezentowali różne stylistyki i poetyki, jednak łączyło ich doświadczenie powojennego dojrzewania w realiach PRL-u oraz dążenie do autentyzmu i nowoczesnych form wyrazu. Bolek, jako współtwórca dwutygodnika Współczesność, był nie tylko uczestnikiem, ale i jednym z animatorów tej formacji artystycznej.
W odróżnieniu od wielu poetów tego nurtu, którzy eksplorowali groteskę, egzystencjalizm czy dramatyzm społeczny, Bolek skupił się na jednym z najstarszych, ale zarazem najbardziej ryzykownych tematów literatury – miłości.
Poezja czułości
Miłość w poezji Zdzisława Jerzego Bolka nie jest konceptem idealizowanym ani patetycznym. Nie ucieka w banał, nie zadowala się frazesem. To uczucie osadzone w konkretnej, niekiedy surowej rzeczywistości; zmysłowe i duchowe jednocześnie. Bolek – co rzadkie – potrafił mówić o miłości z powagą, ale bez emfazy, z delikatnością, ale bez sentymentalizmu. Jego styl literacki cechuje się precyzją i subtelnością. Wolny wers, którym się posługuje, nie jest wyłącznie zabiegiem formalnym, ale organiczną częścią jego języka poetyckiego.
Krytyk literacki Andrzej Tchórzewski zauważył trafnie, że Bolek nie popada w iluzję nowoczesności rozumianej jako prostackie porzucenie interpunkcji i budowanie „wierszy” z przypadkowych zdań. Jego wersy są świadomie komponowane, pełne niedopowiedzeń, rytmicznych niuansów i emocjonalnych pauz. Unika deklaratywności, pozwalając czytelnikowi na współuczestnictwo, a nie tylko bierny odbiór.
Tomy, które warto znać
Twórczość Zdzisława Jerzego Bolka rozproszona jest w kilku tomach, m.in. Róża, Zapewnienie o miłości, Poza granicę snu, Nim będzie tylko milczenie czy Kiedy kocham. To właśnie w tych zbiorach odnaleźć można esencję jego poetyckiego credo – miłość jako doświadczenie pełne napięcia, tęsknoty, bliskości i kruchości.
Wiersze Bolka często oscylują na granicy jawy i snu, realności i metafory. Jego język nie narzuca się, ale uwodzi. Czułość, z jaką poeta traktuje temat relacji międzyludzkich, wydaje się coraz cenniejsza w dzisiejszym świecie uproszczeń i szybkich emocji. W dobie szybkich komunikatów, uproszczonych uczuć i przesycenia erotyką – jego poezja przypomina, czym jest prawdziwa intymność słowa.
Poeta, którego warto pamiętać
Tragiczna śmierć Bolka w niewyjaśnionym wypadku samochodowym przerwała jego drogę artystyczną w wieku zaledwie 41 lat. Pozostawił po sobie nie tylko dzieło, które wymyka się zapomnieniu, ale i syna – Juliusza Erazma Bolka, również twórcę, który jednak wypracował własny idiom literacki. Dziś, niemal pół wieku po śmierci poety, jego wiersze brzmią zaskakująco aktualnie – może dlatego, że prawdziwe uczucia nie starzeją się nigdy.
Zdzisław Jerzy Bolek zasługuje na ponowne odkrycie. Jego poezja miłości nie jest wyłącznie zapisem emocji – to wyraz odwagi, by być czułym w brutalnym świecie. W świecie, który coraz mniej słucha, warto znów otworzyć jego tomiki i zanurzyć się w ciszy słów, które naprawdę chcą mówić o człowieku.
Andrzej Dębkowski
Fot.: https://agencja-informacyjna.com/zdzislaw-jerzy-bolek-90-lat/